MEDYCZNA MARIHUANA POMAGA CHORYM – ALE NIE W POLSCE
W wielu krajach na świecie z powodzeniem stosuje się medyczną marihuanę. Z powodzeniem wykorzystywana jest ona m.in. w leczeniu stwardnienia rozsianego. W Polsce niestety nadal brak jest możliwości medycznego stosowania konopi, przez co naruszane są prawa pacjenta do skutecznego i dostępnego leczenia. W efekcie, aż 7 osób, które posiadały cannabis w celach medycznych, mimo uzasadnionego celu posiadania (leczenie przewlekłej choroby) stało się „klientami” wymiaru sprawiedliwości i trafiło do Biura Rzecznika Praw Osób Uzależnionych.
NA CO POMAGA MARIHUANA?
Badania naukowe dowodzą, że marihuana jest skutecznym lekiem redukującym mdłości towarzyszące chemioterapii, stymuluje apetyt, hamuje postępowanie jaskry, a także redukuje spastyczność mięśni u pacjentów cierpiących na zaburzenia neurologiczne. Kanabinoidy mają medyczne zastosowania, głównie uśmierzają przewlekłe bóle, przy czym nie wywołują tak silnych jak chemiczne leki, efektów ubocznych dla zdrowia. Na świecie powszechnie stosuje się je w leczeniu. Tabletki zawierające syntetyczne THC są dostępne na receptę w większości krajów europejskich i w USA (obecnie programy medyczne Cannabis prowadzą Holandia, Niemcy, Czechy, Kanada, niektóre stany USA i Izrael, gdzie powstał komitet do spraw regulacji rynku medycyny). W krajach Unii Europejskiej do obrotu farmaceutycznego dopuszczone zostały też preparaty oparte na aktywnych składnikach ziela konopi (np. Sativex) bądź susz z konopi jako lek (np. Bedrocan), które zalicza się do grup niskiego ryzyka uzależnienia i sprzedaje na receptę.
MEDYCZNA MARIHUANA A PRAWO POLSKIE
W Polsce jednak osoby chore, używające marihuany jako leku, narażają się na odpowiedzialność karną. Marihuana jako substancja nielegalna została bowiem umieszczona w 2 załącznikach do Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii:
· w tabeli IV-N, stanowiącej załącznik do Ustawy, co przesądziło o niemożliwości medycznych zastosowań tych środków. W tabeli IV-N znajdują się bowiem substancje, co do których stosowana jest kontrola zaostrzona i mogą być stosowane wyłącznie w celu prowadzenia badań oraz w lecznictwie zwierząt.
· w tabeli I-N, gdzie znajdują się środki odurzające, które mogą być używane wyłącznie w celach medycznych, przemysłowych lub prowadzenia badań. Wydawało się, że zachodzi tu logiczna sprzeczność - pierwszy załącznik wyklucza zastosowanie marihuany w medycynie, zaś drugi taką możliwość dopuszcza. Wątpliwości interpretacyjne rozwiewa jednak odpowiedź Ministerstwa Zdrowia na interpelację poselską w sprawie niedozwolonego używania cannabis w celach medycznych. Zdaniem Ministerstwa, umieszczenie konopi ziela innych niż włókniste w obydwu grupach nie oznacza, że cannbis nie może być użyte w medycynie, ale że podlega reżimom obu grup - grupy IV-N i grupy I-N.
JAK ZALEGALIZOWAĆ MEDYCZNĄ MARIHUANĘ?
Istnieje kilka sposobów na zalegalizowanie używania cannabis jako leku.
Jednym z nich jest możliwość legalnego sprowadzenia produktu leczniczego do Polski w ramach tzw. importu docelowego, po uprzednim spełnieniu trzech warunków postawionych przez Ministerstwo Zdrowia: po pierwsze, lek powinien ratować zdrowie pacjenta, po drugie powinien być dopuszczony do obrotu w kraju, z którego jest sprowadzany, po trzecie lekarz prowadzący musi złożyć zamówienie, które potwierdzi konsultant z danej dziedziny medycyny. Taką zgodę na indywidualną terapię wydaje za każdym razem Ministerstwo Zdrowia, proces ten jest długi, a terapia staje się bardzo kosztowna.
Drugim sposobem wprowadzenia medycznej marihuany może być wykorzystanie kontratypu eksperymentu poznawczego określonego w art. 27 k.k., w ramach programu pilotażowego zakładającego uprawianie konopi indyjskich na potrzeby medyczne w zamkniętej społeczności. Art. 27 § 1. Kodeksu Karnego stanowi, iż nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu przeprowadzenia eksperymentu poznawczego, medycznego, technicznego lub ekonomicznego, jeżeli spodziewana korzyść ma istotne znaczenie poznawcze, medyczne lub gospodarcze, a oczekiwanie jej osiągnięcia, celowość oraz sposób przeprowadzenia eksperymentu są zasadne w świetle aktualnego stanu wiedzy.
Najskuteczniejsze wydaje się jednak trzecie, systemowe rozwiązanie polegające na umieszczeniu cannabis na liście leków (wszczęcie procedury rejestracji środka jako produktu leczniczego) i wykreślenie z listy IV-N, co wymaga zmiany Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii i prawa farmaceutycznego. Warte rozważenia wydaje się także dopuszczenie możliwości kontrolowanej uprawy na cele medyczne.
PIERWSZA JASKÓŁKA WIOSNY NIE CZYNI?
W grudniu 2012 roku Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych wydał decyzję o dopuszczeniu do obrotu produktu leczniczego Sativex, zawierającego Delta-9-tetrahydrocannabinolum oraz Cannabidiolum. Jest to pierwszy tego typu lek dopuszczony do obrotu w Polsce na podstawie europejskiej procedury tzw. wzajemnego uznawania, stanowiącej, że lekarstwo przyjęte do obrotu w jednym kraju Unii Europejskiej może zostać wprowadzone także w innym kraju UE bez dodatkowych badań. Podobnie jak inne leki zawierające środki odurzające lub substancje psychotropowe, Sativex będzie wydawany z przepisu lekarza na tzw. różową receptę. Są one używane w przypadku leków, co do których zachodzi prawdopodobieństwo niewłaściwego stosowania, prowadzącego do nadużywania, uzależnienia lub stosowania w nielegalnych celach. Recepty takie wymagane są w przypadku przepisania przez lekarza np. morfiny czy fentanylu.
Jednak decyzja Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych stanowi odstępstwo od ogólnej polityki państwa prowadzonej w zakresie nielegalnych substancji psychoaktywnych. Losy medycznego użycia rośliny, którą można wyhodować we własnym zakresie została przekazana w ręce biznesu farmakologicznego i powodzenie jej zastosowania spoczywa na w rękach polskich lekarzy, którzy mogą mieć opory przez zapisywaniem pacjentom leku w postaci „narkotyku”, o którym jednak w Polsce nie mówi się w kontekście medycznych zastosowań.
Do programu Rzecznika zgłosił się pacjent medycznej marihuany, który napisał list skłaniający do refleksji nad możliwością wprowadzenia bardziej kompleksowych rozwiązań w zakresie zmian legislacyjnych, by, po pierwsze, w pełni wykorzystać potencjał leczniczy marihuany, a po drugie, nie pozostawiać tej kwestii w rękach koncernów farmaceutycznych, i dopuścić możliwość hodowli na własne potrzeby medyczne.
Choroba strasznie męcząca – praktycznie wykluczająca z normalnego funkcjonowania w środowisku. Uniemożliwia wychodzenie z domu, uniemożliwia pracowanie na etat, uniemożliwia podróże, do tego dla większości ludzi wstydliwa – bo nie każdy potrafi powiedzieć że biega 10-30 razy dziennie do toalety. Choroba Leśniowskiego-Crohna. Nieuleczalna, z kretyńskimi kryteriami kwalifikacji do leczenia biologicznego. Najczęściej leczona w Polsce sterydami – kortyzolem, który wzmaga agresję, nerwowość oraz osłabia odporność ogólną organizmu. W którymś momencie lekarz powiedział półgębkiem, lekko zawstydzony "marihuana może pomóc, ale ja nic nie mówiłem". No to w trakcie ataków choroby pojechałem parę razy z Mamą za granicę polsko-czeską, zapaliłem i wracaliśmy do domu, żeby nie łamać naszego prawa, ale żeby móc ulżyć sobie w chorobie i nie truć się aż tak bardzo. Przy paleniu w trakcie ataków choroby wracał apetyt, a ilość tabletek mogłem spokojnie zredukować o ok. 30% – mniej "rozwalam" swój układ odpornościowy, mniej szkodzę wątrobie itd.
Choruję od 6 lat, rok w trakcie prawie każdego ataku starałem się sobie pomagać przy pomocy wyjazdów do Czech i palenia, dawało to całkiem dobre efekty, ale poszczęściło mi się, zakwalifikowałem się do leczenia biologicznego. Miało być pięknie, a wyszło jak zwykle – super że wszystkie objawy praktycznie zniknęły – zamiast 30 wizyt w toalecie zostały z 3. Ale za to pojawiły się ataki wymiotów – tak przez 12-16 godzin co 20-30 minut - niezależnie od tego, co się zjadło. Jak się niczego nie wypiło, to tylko męczył paskudny odruch wymiotny. I znowu ta sama rada – zapal, powinno pomóc. Pomagało.
Jak widać, w moim przypadku marihuana nie leczy choroby, ale pozwala 1) zredukować chemię, która rozwala cały organizm (sterydy), 2) zniwelować skutki uboczne leczenia, których brak powoduje, że czuję się zdrowy. Trudno jest pojechać gdzieś na zakupy mając biegunkę, prawda? Pomyślcie, że macie biegunkę non stop przez 6 lat. I wyobraźcie sobie, że wszyscy wmawiają Wam że marihuana to zło – a w Waszym przypadku po prostu pomaga. Dlaczego prawo zabrania czegoś, co leczy? Dlaczego przez takie, a nie inne przepisy muszę się męczyć? Chciałbym mieć legalnie w domu swoją doniczkę, żeby nie musieć jeździć co atak choroby do Czech, albo żeby nie trzeba było spotykać się z jakimiś szemranymi typami w ciemnych bramach. Oczywiście, mogę zwiększyć dawki leków i efekt dla mojego Crohna będzie taki sam – ale moja choroba okazuje się sterydozależna, a nie można być na sterydach non stop.
Jakim prawem ktoś decyduje za mnie i każe mi się truć 30-40 tabletkami dziennie zamiast np. 15 tabletkami + 1 jointem? Co robi większe szkody w organizmie?
1. Marijuana
myths, marijuana facts. A review of the scientific evidence,
Ph. D.Lynn Zimmer, M.D. John P. Morgan, New York, US 1997
2. Odpowiedź podsekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia, Aleksandra
Soplińskiego - z upoważnienia ministra na interpelację nr 1801w sprawie niedozwolonego
używania konopi (cannabis) w celach medycznych z dnia 13.02.2012r. (znak
SPS-023-1801/12)
3. Ze źródeł Krajowe Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii, http://www.kbpn.gov.pl/portal?id=2451557
Naszą misją jest inicjowanie i wspieranie działań mających na celu zmianę w podejściu do problemu narkotyków, zarówno w polskim prawie jak i w świadomości społecznej. Odwołując się do Praw Człowieka, przeciwdziałamy stygmatyzacji i dyskryminacji osób używających narkotyki, osób sięgających po nie z powodu uzależnienia, jak i okazjonalnie.
Szukaj na tym blogu
czwartek, 22 sierpnia 2013
PROFIL PRZESTĘPCY
PROFIL PRZESTĘPCY
Jak kształtuje się typowy profil "przestępcy narkotykowego" w Polsce? - To mężczyzna między 17 a 30 rokiem życia - wykształcony lub uczący się (student lub uczeń szkoły średniej). – mówi Agnieszka Sieniawska - Zazwyczaj posiada nieznaczne ilości marihuany i nie będąc świadomym możliwości umorzenia postępowania w jego sprawie – nie korzysta z przysługujących mu praw i dobrowolnie poddaje się karze- dodaje. Dziś ogłoszono wyniki najnowszego Raportu Rzecznika Praw Osób Uzależnionych.
MARIHUANA – WRÓG PUBLICZNY NUMER JEDEN
Według Raportu wynika, że najczęstszym przedmiotem posiadania zakazanej prawem substancji okazała się marihuana. Na 97 przypadków posiadania, aż 81 dotyczyło właśnie tej substancji, z czego 38% dotyczyło posiadania do 0,5 grama, a 44% od 0,5 do 3 gramów – dodajmy, że były to przypadki posiadania relatywnie niewielkich ilości o najprawdopodobniej konsumenckim przeznaczeniu, które w wielu krajach europejskich zostały zdekryminalizowane lub zdepenalizowane.
PRZESTĘPCA TO STUDENT LUB LICEALISTA
Najczęściej sprawcami byli młodzi mężczyźni: na 97 przeanalizowanych zgłoszeń do Programu Rzecznika było tylko 8 kobiet. W większości byli to mężczyźni – w wieku od 21 do 30 lat – w 29 przypadkach bardzo młodzi, od 16 do 20 roku życia, studenci oraz uczniowie lub absolwenci szkół średnich.
Profil klientów Programu Rzecznika pokrywa się z wynikami badań statystycznych zgłębiających materię rozpowszechnienia narkotyków w populacji ogólnej.
Jak wskazują Artur Malczewski i Michał Kidawa z Centrum Informacji o Narkotykach i Narkomanii przy KBPN w artykule pt. Używanie substancji psychoaktywnych w populacji generalnej – wyniki badania z 2009 roku:
Co dziesiąty badany w wieku 15-24 lata przyznał się do kontaktu z marihuaną lub haszyszem kiedykolwiek w życiu. /…/ Najwyższe odsetki respondentów odnotowano w miastach powyżej 500 tys. mieszkańców – 9%, podczas gdy na wsi tylko 2%. /…/Osoby z wykształceniem wyższym od średniego częściej sięgały po przetwory konopi (9%), niż te z wykształceniem podstawowym (4%) czy zasadniczym zawodowym (3%). Wykształcenie jest również czynnikiem istotnym statystycznie (p<
0,013)
www.cinn.gov.pl/portal?id=15&res_id=258735
POWÓD PRZESTĘPSTWA? POSIADANIE OD 0,5 GRAM DO 3 GRAM
Okoliczności zatrzymań tych osób przedstawiają się schematycznie. - Protokoły zatrzymania analizowanych przez nas zgłoszeń we wszystkich przypadkach wskazywały, że przestępstwo posiadania małej ilości narkotyku wykryto podczas rutynowej kontroli policyjnej w okolicach klubów i parków – mówi Agnieszka Sieniawska - zatem w miejscach, w których przebywają młodzi ludzie, używający rekreacyjnie różnych substancji: legalnych, jak alkohol, i nielegalnych, jak marihuana – lub podczas kontroli drogowej samochodu. Sprawca posiadał przy sobie zazwyczaj od 0,5 do 3 gram marihuany. Interwencje odbywały się najczęściej w godzinach wieczornych: 47 przestępstw zostało wykrytych po godzinie 20:00, 13 w godzinach wcześniejszych- dodaje.
Każdy z nich był następnie zatrzymywany - w zależności od przypadku – na czas od 5 do 48 godzin w Policyjnej Izbie Zatrzymań. Po upływie tego czasu policjant po telefonicznej konsultacji z prokuratorem, proponował dobrowolne poddanie się karze.
Dane te znajdują potwierdzenie w statystykach Komendy Głównej Policji, która podaje oficjalnie dane dotyczące statystyk z 2011 roku:
W 2011 r. wszczęto 22.940 postępowań karnych z Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, najczęściej o przestępstwa z art. 62, zaś przestępcy narkotykowi prawie zawsze działają indywidualnie – pojedynczo – tak było w 91,3 % przestępstw. Postępowanie o przestępstwa narkotykowe praktycznie nie są umarzane w postępowaniu w niezbędnym zakresie – tak było zaledwie w 78 przestępstwach. Najczęściej do przestępstw narkotykowych dochodzi w dużych miastach (powyżej 500 tys. mieszkańców) – 19,8% ogółu przestępstw oraz w miastach liczących 20 – 50 tys. mieszkańców – 15,8 % ogółu.
Przestępstwa narkotykowe to domena mężczyzn - zarzuty otrzymało 29 146 osób, wśród nich było tylko 1 757 kobiet, czyli zaledwie 6 %. Ponad 41 % podejrzanych zostało „namierzonych” dzięki pracy Policji (operacyjnej, typowanie w bazach Policji, akcje policyjne), natomiast prawie 44 % - zostało zatrzymanych na gorącym uczynku. /…/ Główny przedmiot (rodzaj narkotyku) w przestępstwach narkotykowych to marihuana, haszysz - w 52 197 przestępstwach, środki psychotropowe – w 4 078, heroina – w 1002, kokaina, crack - 488 i jako kolejne ekstazy – 391. Miejscem popełnienia tych przestępstw najczęściej jest ulica – prawie 43% przypadków.
Jak kształtuje się typowy profil "przestępcy narkotykowego" w Polsce? - To mężczyzna między 17 a 30 rokiem życia - wykształcony lub uczący się (student lub uczeń szkoły średniej). – mówi Agnieszka Sieniawska - Zazwyczaj posiada nieznaczne ilości marihuany i nie będąc świadomym możliwości umorzenia postępowania w jego sprawie – nie korzysta z przysługujących mu praw i dobrowolnie poddaje się karze- dodaje. Dziś ogłoszono wyniki najnowszego Raportu Rzecznika Praw Osób Uzależnionych.
MARIHUANA – WRÓG PUBLICZNY NUMER JEDEN
Według Raportu wynika, że najczęstszym przedmiotem posiadania zakazanej prawem substancji okazała się marihuana. Na 97 przypadków posiadania, aż 81 dotyczyło właśnie tej substancji, z czego 38% dotyczyło posiadania do 0,5 grama, a 44% od 0,5 do 3 gramów – dodajmy, że były to przypadki posiadania relatywnie niewielkich ilości o najprawdopodobniej konsumenckim przeznaczeniu, które w wielu krajach europejskich zostały zdekryminalizowane lub zdepenalizowane.
PRZESTĘPCA TO STUDENT LUB LICEALISTA
Najczęściej sprawcami byli młodzi mężczyźni: na 97 przeanalizowanych zgłoszeń do Programu Rzecznika było tylko 8 kobiet. W większości byli to mężczyźni – w wieku od 21 do 30 lat – w 29 przypadkach bardzo młodzi, od 16 do 20 roku życia, studenci oraz uczniowie lub absolwenci szkół średnich.
Profil klientów Programu Rzecznika pokrywa się z wynikami badań statystycznych zgłębiających materię rozpowszechnienia narkotyków w populacji ogólnej.
Jak wskazują Artur Malczewski i Michał Kidawa z Centrum Informacji o Narkotykach i Narkomanii przy KBPN w artykule pt. Używanie substancji psychoaktywnych w populacji generalnej – wyniki badania z 2009 roku:
Co dziesiąty badany w wieku 15-24 lata przyznał się do kontaktu z marihuaną lub haszyszem kiedykolwiek w życiu. /…/ Najwyższe odsetki respondentów odnotowano w miastach powyżej 500 tys. mieszkańców – 9%, podczas gdy na wsi tylko 2%. /…/Osoby z wykształceniem wyższym od średniego częściej sięgały po przetwory konopi (9%), niż te z wykształceniem podstawowym (4%) czy zasadniczym zawodowym (3%). Wykształcenie jest również czynnikiem istotnym statystycznie (p<
0,013)
www.cinn.gov.pl/portal?id=15&res_id=258735
POWÓD PRZESTĘPSTWA? POSIADANIE OD 0,5 GRAM DO 3 GRAM
Okoliczności zatrzymań tych osób przedstawiają się schematycznie. - Protokoły zatrzymania analizowanych przez nas zgłoszeń we wszystkich przypadkach wskazywały, że przestępstwo posiadania małej ilości narkotyku wykryto podczas rutynowej kontroli policyjnej w okolicach klubów i parków – mówi Agnieszka Sieniawska - zatem w miejscach, w których przebywają młodzi ludzie, używający rekreacyjnie różnych substancji: legalnych, jak alkohol, i nielegalnych, jak marihuana – lub podczas kontroli drogowej samochodu. Sprawca posiadał przy sobie zazwyczaj od 0,5 do 3 gram marihuany. Interwencje odbywały się najczęściej w godzinach wieczornych: 47 przestępstw zostało wykrytych po godzinie 20:00, 13 w godzinach wcześniejszych- dodaje.
Każdy z nich był następnie zatrzymywany - w zależności od przypadku – na czas od 5 do 48 godzin w Policyjnej Izbie Zatrzymań. Po upływie tego czasu policjant po telefonicznej konsultacji z prokuratorem, proponował dobrowolne poddanie się karze.
Dane te znajdują potwierdzenie w statystykach Komendy Głównej Policji, która podaje oficjalnie dane dotyczące statystyk z 2011 roku:
W 2011 r. wszczęto 22.940 postępowań karnych z Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, najczęściej o przestępstwa z art. 62, zaś przestępcy narkotykowi prawie zawsze działają indywidualnie – pojedynczo – tak było w 91,3 % przestępstw. Postępowanie o przestępstwa narkotykowe praktycznie nie są umarzane w postępowaniu w niezbędnym zakresie – tak było zaledwie w 78 przestępstwach. Najczęściej do przestępstw narkotykowych dochodzi w dużych miastach (powyżej 500 tys. mieszkańców) – 19,8% ogółu przestępstw oraz w miastach liczących 20 – 50 tys. mieszkańców – 15,8 % ogółu.
Przestępstwa narkotykowe to domena mężczyzn - zarzuty otrzymało 29 146 osób, wśród nich było tylko 1 757 kobiet, czyli zaledwie 6 %. Ponad 41 % podejrzanych zostało „namierzonych” dzięki pracy Policji (operacyjnej, typowanie w bazach Policji, akcje policyjne), natomiast prawie 44 % - zostało zatrzymanych na gorącym uczynku. /…/ Główny przedmiot (rodzaj narkotyku) w przestępstwach narkotykowych to marihuana, haszysz - w 52 197 przestępstwach, środki psychotropowe – w 4 078, heroina – w 1002, kokaina, crack - 488 i jako kolejne ekstazy – 391. Miejscem popełnienia tych przestępstw najczęściej jest ulica – prawie 43% przypadków.
środa, 21 sierpnia 2013
RAPORT BIURA RZECZNIKA PRAW OSÓB UZALEŻNIONYCH - CZĘŚĆ LECZNICZA
RAPORT BIURA RZECZNIKA PRAW OSÓB UZALEŻNIONYCH - CZĘŚĆ LECZNICZA
Raport Rzecznika, w części „leczniczej” przedstawia polski model pomocy uzależnionym od narkotyków i jego problemy. Wśród nich jako najważniejszy Raport wskazuje stosowanie nieadekwatnej pomocy, wynikające z faktu, że leczymy głównie, poprzez izolacyjne placówki stacjonarne. Raport porównuje liczby leczonych stacjonarnie w Polsce i Europie, zestawiając dane EMCDDA i IPiN. Wg tych źródeł, w 2010 w UE leczeniem stacjonarnym było objętych 50 000 osób, w Polsce ok. 15 000. Uwzględniając to, że dane mogą być zaniżone (lecznictwo stacjonarne jest traktowane w wielu krajach z przymrużeniem oka), to trudno zakwestionować, że jesteśmy światowym liderem w udostępnieniu izolacyjnych form pomocy, na co nie ma merytorycznego uzasadnienia. Tylko dwa województwa nadbałtyckie dysponują większą liczbą miejsc w ośrodkach niż większość krajów UE, a porównywalną liczbą do Francji czy Holandii posiada choćby nie ujmowana w polskich sprawozdaniach wspólnota Cenacolo. Rekordy izolacyjnych form pomocy są okupione ciężkim deficytem dotyczącym innych świadczeń. Choćby do wiodącego w UE, leczenia substytucyjnego, mamy najniższe w Europie wskaźniki dostępu. Oto najistotniejsze wnioski:
W Polsce leczy się ok. 30% wszystkich europejskich przypadków leczonych stacjonarnie. Ośrodki i reprezentujące je największe NGO, prowadzą świadome działania monopolizujące rynek świadczeń i marginalizujące świadczenia alternatywne. Niedofinansowanie lecznictwa ambulatoryjnego powoduje, że młodzi ludzie nie otrzymują wystarczającej pomocy w czasie, gdy zaczynają eksperymentować z narkotykami. Pozostawia się ich na tzw. „doćpanie”, na pogłębienie ich problemów, minimalizując szanse na skuteczną pomoc, maksymalizując na wiele lat bez efektywnej terapii w ośrodkach.
Krajowy Program Przeciwdziałania Narkomanii 2011-2016, którego jednym z najważniejszych celów jest doprowadzenie do równowagi świadczeń, nie jest realizowany w zakresie, który pozwoliłby ów cel osiągnąć. NFZ ignoruje fakt, że leczenie ambulatoryjne, substytucyjne i postrehabilitacja są priorytetami Programu, a leczenie stacjonarne nie jest takim priorytetem. Na przekór Programowi lecznictwo stacjonarne otrzymuje aż 60% wszystkich nakładów na lecznictwo. W 2012 nakłady te wzrosły w stosunku do 2011, o 9 mln zł, z czego ośrodki otrzymały 6 mln zł, a trzy wspomniane priorytety tylko 3 mln zł.
Zalecenia Raportu dla ratowania KPPN 2011-16:
· Ośrodki: zamrożenie nakładów oraz skrócenie czasu leczenia do 6 miesięcy.
· Podwojenie nakładów na lecznictwo ambulatoryjne oraz zobligowanie placówek ambulatoryjnych do prowadzenia terapii substytucyjnej
· Organizowanie hosteli postrehabilitacyjnych tylko w dużych miastach, czyli tam, gdzie readaptacja społeczna może się powieść ze względu na dostęp do nauki i rynku pracy. Miejsca hostelowe powinny być dostępne pacjentom z całej Polski, a nie jak dotąd, tylko pacjentom jednego podmiotu leczniczego czy jednego NGO.
Całość Raportu Biura Rzecznika Praw Osób Uzależnionych dotycząca leczenia:http://politykanarkotykowa.pl/sites/default/files/biblioteka/raport_rpou_czesc_lecznicza.pdf
Raport Rzecznika, w części „leczniczej” przedstawia polski model pomocy uzależnionym od narkotyków i jego problemy. Wśród nich jako najważniejszy Raport wskazuje stosowanie nieadekwatnej pomocy, wynikające z faktu, że leczymy głównie, poprzez izolacyjne placówki stacjonarne. Raport porównuje liczby leczonych stacjonarnie w Polsce i Europie, zestawiając dane EMCDDA i IPiN. Wg tych źródeł, w 2010 w UE leczeniem stacjonarnym było objętych 50 000 osób, w Polsce ok. 15 000. Uwzględniając to, że dane mogą być zaniżone (lecznictwo stacjonarne jest traktowane w wielu krajach z przymrużeniem oka), to trudno zakwestionować, że jesteśmy światowym liderem w udostępnieniu izolacyjnych form pomocy, na co nie ma merytorycznego uzasadnienia. Tylko dwa województwa nadbałtyckie dysponują większą liczbą miejsc w ośrodkach niż większość krajów UE, a porównywalną liczbą do Francji czy Holandii posiada choćby nie ujmowana w polskich sprawozdaniach wspólnota Cenacolo. Rekordy izolacyjnych form pomocy są okupione ciężkim deficytem dotyczącym innych świadczeń. Choćby do wiodącego w UE, leczenia substytucyjnego, mamy najniższe w Europie wskaźniki dostępu. Oto najistotniejsze wnioski:
W Polsce leczy się ok. 30% wszystkich europejskich przypadków leczonych stacjonarnie. Ośrodki i reprezentujące je największe NGO, prowadzą świadome działania monopolizujące rynek świadczeń i marginalizujące świadczenia alternatywne. Niedofinansowanie lecznictwa ambulatoryjnego powoduje, że młodzi ludzie nie otrzymują wystarczającej pomocy w czasie, gdy zaczynają eksperymentować z narkotykami. Pozostawia się ich na tzw. „doćpanie”, na pogłębienie ich problemów, minimalizując szanse na skuteczną pomoc, maksymalizując na wiele lat bez efektywnej terapii w ośrodkach.
Krajowy Program Przeciwdziałania Narkomanii 2011-2016, którego jednym z najważniejszych celów jest doprowadzenie do równowagi świadczeń, nie jest realizowany w zakresie, który pozwoliłby ów cel osiągnąć. NFZ ignoruje fakt, że leczenie ambulatoryjne, substytucyjne i postrehabilitacja są priorytetami Programu, a leczenie stacjonarne nie jest takim priorytetem. Na przekór Programowi lecznictwo stacjonarne otrzymuje aż 60% wszystkich nakładów na lecznictwo. W 2012 nakłady te wzrosły w stosunku do 2011, o 9 mln zł, z czego ośrodki otrzymały 6 mln zł, a trzy wspomniane priorytety tylko 3 mln zł.
Zalecenia Raportu dla ratowania KPPN 2011-16:
· Ośrodki: zamrożenie nakładów oraz skrócenie czasu leczenia do 6 miesięcy.
· Podwojenie nakładów na lecznictwo ambulatoryjne oraz zobligowanie placówek ambulatoryjnych do prowadzenia terapii substytucyjnej
· Organizowanie hosteli postrehabilitacyjnych tylko w dużych miastach, czyli tam, gdzie readaptacja społeczna może się powieść ze względu na dostęp do nauki i rynku pracy. Miejsca hostelowe powinny być dostępne pacjentom z całej Polski, a nie jak dotąd, tylko pacjentom jednego podmiotu leczniczego czy jednego NGO.
Całość Raportu Biura Rzecznika Praw Osób Uzależnionych dotycząca leczenia:http://politykanarkotykowa.pl/sites/default/files/biblioteka/raport_rpou_czesc_lecznicza.pdf
NOWY ARTYKUŁ 62a – CZYLI JAK DZIAŁA USTAWA O PRZECIWDZIAŁANIU NARKOMANII PO NOWELIZACJI?
NOWY ARTYKUŁ 62a – CZYLI JAK DZIAŁA USTAWA O PRZECIWDZIAŁANIU NARKOMANII PO NOWELIZACJI?
W grudniu 2011r. weszła w życie znowelizowana Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii. Pozwala ona m.in. na umorzenie postępowania w wypadku posiadania nieznacznych ilości narkotyków przeznaczonych na własny użytek sprawcy. Jak wygląda to w praktyce?
Według statystyk podanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości, w ciągu całego 2012 r., 2307 spraw umorzono bezwarunkowo, w tym:
· 2145 spraw zostały umorzone przez prokuratorów na podstawie art. 62a
· 162 sprawy przez sądy na podstawie art. 62a.
Wśród prokuratur dane są zróżnicowane. Zgodnie z danymi Ministerstwa Sprawiedliwości, w poszczególnych miastach doszło do umorzeń prokuratorskich w następującym zakresie: Warszawa – 195, Białystok – 16, Gdańsk – 226, Katowice – 180, Kraków – 133, Lublin – 94, Łódź – 41, Poznań – 496, Rzeszów – 11, Szczecin – 400, Wrocław – 353.
Choć należy traktować te dane, jako dobry prognostyk, niemniej jednak trudno się dziwić, że umorzeń jest niewiele, skoro dotychczasowe prawo silnie utrwaliło stosowanie złych praktyk przez prokuratury i sądy w ciągu 11 lat obowiązywania.
PROBLEM NUMER JEDEN – BRAK PRECYZYJNEGO PRAWA
Kryteria kwalifikacji czynu do danego typu przestępstwa nie są jednoznacznie wskazane w przepisach prawa. Nie ma bowiem definicji znacznej i nieznacznej ilości posiadanej substancji, co nastręcza wielu wątpliwości interpretacyjnych. Próbę ustalenia tych wartości podejmował Sąd Najwyższy w kilku orzeczeniach, które nie określają jednak jasnych i precyzyjnych kryteriów. W większości przypadków sędziowie i prokuratorzy każdorazowo i samodzielnie dokonują swobodnej oceny, czym jest znaczna i nieznaczna ilość zakazanych substancji. Dla przykładu:
Sąd Apelacyjny w wyroku z dnia 20 lutego 2008 (II AKa 10/08) stwierdził, że
"Znaczną ilością" środków odurzających lub substancji psychotropowych w rozumieniu ustawy z dnia 29.7.2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii jest ilość pozwalająca na sporządzenie co najmniej kilkuset jednorazowych porcji, mogących odurzyć co najmniej kilkaset osób.
Sąd Najwyższego dnia 4 listopada 2008 r. (IV KK 127/08) wydał orzeczenie, w którym stwierdzono, że:
Tylko wówczas dochodzi do wypełnienia przedmiotowego znamienia przytaczanego przestępstwa z art. 62u.p.n., gdy posiadanie środka odurzającego lub substancji psychotropowej następuje w ilości pozwalającej na choćby jednorazowe użycie danej substancji, w dawce dla niej charakterystycznej, zdolnej wywołać u człowieka inny niż medyczny skutek.
Sąd Najwyższy w wyroku z 10 grudnia 2008 r. (II KK 235/08) stwierdził, że
„O uznaniu konkretnego czynu zabronionego za wypadek mniejszej wagi decyduje w istocie ocena stopnia jego społecznej szkodliwości postrzegana przez pryzmat przesłanek wskazanych w art. 115 § 2 Kodeksu karnego. W świetle tych przesłanek jest oczywiste, że masa posiadanych przez skazanego środków odurzających nie może być jedynym kryterium oceny stopnia społecznej szkodliwości czynu. Istotne znaczenie dla oceny wagi czynu ma także rodzaj posiadanych przez skazanego środków (amfetamina).
Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 21 stycznia 2009 r. (II KK 197/08) uznał, iż
Dysponowanie środkiem odurzającym (lub substancją psychotropową) związane z zażywaniem go lub chęcią niezwłocznego zażycia przez osobę dysponującą nim, nie jest posiadaniem tego środka (lub substancji) w rozumieniu art. 62 ust.1 Ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii. (II KK 197/08).
Orzeczenia te mają za zadanie wskazać organom ścigania kryteria, jakimi powinny się posługiwać przy ocenie dowodów, jednak nie obligują do ich stosowania.
PROBLEM NUMER DWA - SPRZECZNOŚĆ ZAPISÓW W USTAWIE O PRZECIWDZIAŁANIU NARKOMANII
- Co więcej – mówi Sieniawska - analizując funkcjonowanie i zasadność wprowadzenia art. 62a można zaobserwować pewną paradoksalną zależność. Otóż, art. 62a ma na celu dążenie do umarzania postępowań karnych w przypadku posiadania substancji psychoaktywnych przeznaczonych na własny użytek sprawcy, czyli ma na celu umarzanie postępowań z art. 62.1 lub 62.3 Jeśli zależność między art. 62a, a art. 62.1 i 62.3 jest taka, że ten pierwszy ma służyć likwidacji postępowań karnych z art. 62.1 i 62.3, to logicznym wydaje się pytanie, po co w ogóle istnieją te przepisy prawa skoro celem ich istnienia jest wzajemna neutralizacja? Z logicznego punktu widzenia istnienie art. 62a legitymuje bezsens istnienia art. 62.1 i 62.3, a postępowania umorzone na jego podstawie dają świadectwo zasadności likwidacji tych przepisów, zarazem poddając w wątpliwość racjonalność ustawodawcy, który utrzymuje taką sprzeczność.- komentuje Agnieszka Sieniawska
Poza tym warto pamiętać, że w świetle prawa narkotykowego o posiadaniu można mówić nie wtedy, kiedyś ktoś po prostu ma substancję psychoaktywną, ale wtedy, gdy można udowodnić, że zamierza ją na przykład udostępniać innym, sprzedawać. Zgodnie z prawem za samo posiadanie skręta w ogóle nie powinno się karać. – dodaje.
W ROKU 2011 Z POWODU ART.62.1 ZATRZYMANO PONAD 35 TYSIĘCY OSÓB
- Choć ilość umorzeń prokuratorskich w ciągu ostatniego roku wzrosła, to niestety trzeba stwierdzić, że zdecydowanie zbyt mało jest tych umorzeń, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że art. 62a został stworzony jako narzędzie dla prokuratorów i miał prowadzić do skrócenia procedury oraz zmniejszenia kosztów. – mówi Agnieszka Sieniawska. - Należy bowiem jednocześnie podkreślić, że nie spadła liczba zatrzymań- podkreśla.
Zgodnie z udostępnionymi danymi w informacji prawnej na zapytanie posła Artura Dębskiego przez Biuro Analiz Sejmowych z dnia 13 listopada 2012 r : w roku 2011 stwierdzono wystąpienie 35 233 czynów określonych w art. 62.1 oraz 62.3 u.p.n. (posiadanie nieznacznej ilości) oraz 1 613 czynów określonych w art. 62.2 u.p.n. (posiadanie w znacznej ilości).
W ubiegłym roku, czyli w 2012 po wprowadzeniu artykułu 62 a, pozwalającego umarzać postępowania, skazań i umorzeń z art. 62.1 było około 18,5 tys. Rzeczywista liczba umorzeń prokuratorskich na podstawie art. 62a stanowi zaledwie 11 procent spraw.
- Dlatego należy dokonać wszelkich starań, by upowszechniać nową, dobrą praktykę. Będziemy się tym zajmować, realizując szkolenia dla prokuratorów i policji. – pointuje Sieniawska.
1) Dane udostępnione przez Ministerstwo Sprawiedliwości w maju 2013r.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



